niedziela, 12 lutego 2012

Urodzinowy sernik

Rok! Wytrwałam przy tworzeniu bloga cały rok! Systematycznie pisałam i publikowałam posty, gotowałam i piekłam. Jestem z siebie dumna, bo systematyczność nie jest jedną z moich mocnych stron. Ale tym razem się udało :-) Co więcej, jeszcze nie straciłam zapału i w drugi rok blogowania wchodzę pełna dobrych myśli i z długą listą nowych potraw do wypróbowania. Nie udałoby mi się to jednak, gdyby nie wspaniały W. i jego aparat. Dziękuję za cotygodniowe sesje fotograficzne i wszystkie dobre rady!

Przez ten rok wszystko było dla mnie nowe, szczególnie sprawy dziejące się "na zapleczu". Choćby to, co wchodzący na bloga uznawali za interesujące. W statystykach przez pierwsze pół roku rządziły ciasta i desery! Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy publikowanie innych przepisów ma w ogóle sens, ale z drugiej strony wiem, że koncentrowanie się na słodkościach mogłoby się dla mnie bardzo źle skończyć. Za bardzo je lubię. Słodką passę przerwało pho z kurczaka, które, po podlinkowaniu go przez Foodelka, w ciągu paru dni zostało obejrzane ponad 500 razy. Wielka sprawa dla początkującego blogera!

Pho dość długo zabawiło w pierwszej dziesiątce, ale w końcu musiało ustąpić pola innych przepisom. O dziwo, z czasem z top 10 zaczęły też znikać słodkości. Nie ma tam już śladu po serniku japońskim, ani morelowej tarcie, na liście zostały już tylko dwa ciasta (co wydaje mi się być rozsądną liczbą), ale za to jedno z nich od miesięcy rządzi niepodzielnie.

Tak wygląda pierwsza dziesiątka z pierwszego roku mojego blogowania:


10. Rybne kotlety z salsą pomidorową
9. Confit z łososia
8. Indyjskie ziemniaki
7. Tarta cytrusowa z truskawkami
6. Naleśniki - podstawowy przepis
5. Naleśnikowe cannelloni
4. Włoskie klopsy
3. Zapiekany makaron ze szpinakiem
2. Roladki z kurczaka z papryką
1. Cytrynowy sernik z mascarpone


Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają magazyn, tym zostawiającym komentarze i tym, którzy nic nie mówią. Dziekuję za dobre słowa, dzielenie się wrażeniami po wypróbowaniu przepisów, nie tylko kiedy wyszły, ale także kiedy coś nie działało (za te uwagi dziękuję szczególnie, bo dzięki nim mogę poprawiać nieścisłości i błędy). A przede wszystkim dziekuję innym kulinarnym blogerkom i blogerom za ciepłe przyjęcie mnie do swego grona! Dobrze mi tu z wami :-)

Jako uzupełnienie podziękowań dorzucam sernik z serka mascarpone w nowej odsłonie. Ze skarmelizowanym wierzchem i w niedużym rozmiarze.

Smacznego i ostrożnie z ogniem!





Cytrynowy sernik brûlée
wariacja na temat sernika z serka mascarpone
na 5 małych foremek o średnicy 10 cm

  • 80 g herbatników typu Digestive
  • 40 g masła, rozpuszczonego i przestudzonego
  • 250 g kremowego serka typu Philadelphia
  • 110 g (1/2 szklanki) cukru
  • 2 jajka + 1 żółtko
  • 11/2 łyżki soku cytrynowego
  • skórka z 1/2 cytryny (lub do smaku)
  • 200 g serka mascarpone
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

  dodatkowo:

  • 5 cienkich plasterków cytryny
  • 5 łyżek + 5 łyżeczek jasnego brązowego cukru
  • ręczny palnik gazowy

Rozgrzej piekarnik do 150˚C.

Foremki wysmaruj delikatnie masłem i wyłóż papierem do pieczenia, a z zewnątrz szczelnie owiń folią aluminiową. Przygotuj odpowiednio duże naczynie, np. głębszą prostokątną blachę (muszą się w niej swobodnie zmieścić wszystkie foremki).

Herbatniki drobno pokrusz lub zmiel w malakserze. Wymieszaj je z rozpuszczonym masłem i wyłóż nimi dno formy do ciasta, dobrze je uklepując.

W mikserze wymieszaj serek kremowy z cukrem, dodaj jajka, żółtko, skórkę cytrynową oraz sok z cytryny i zmiksuj na gładką masę. Na koniec dodaj serek mascarpone oraz ekstrakt waniliowy i jeszcze raz wszytko dobrze wymieszaj mikserem. Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej, szczególnie serki, wtedy łatwiej się połączą.

Masę serową wlej do foremek, wstaw do przygotowanego wcześniej naczynia i wlej do niego gorącą wodę. Woda powinna sięgać mniej więcej do połowy wysokości foremek z sernikiem. Całość wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz około 45 minut, aż wierzch serników zetnie się, ale środek będzie jeszcze półpłynny. Wyłącz piekarnik i zostaw w nim ciasta na jeszcze jedną godzinę. Gdy serniki stężeją, wyjmij wszystkie z piekarnika i odstaw do całkowitego ostygnięcia. Zimne owiń folią spożywczą, razem z foremkami, i wstaw do lodówki na przynajmniej 4 godziny lub na noc.

 ***
Schłodzone w lodówce serniki wyjmij z foremek i odwiń z papieru do pieczenia.

Cienko pokrojone plasterki cytryny rozłóż na blasze. Każdy równomiernie posyp łyżeczką cukru. Cukier skarmelizuj za pomocą palnika gazowego.

Na każdy z serników wysyp równą warstwą łyżkę cukru i skarmelizuj go palnikiem. Ułóż po plasterku skarmelizowanej cytryny na każdym z serników.

Jeden mały sernik to dwie porcje - w sam raz na walentynkowy deser :-)

Brak komentarzy: