Anyżkowy alkohol (użyłam Galliano, którego zostało mi jeszcze sporo po roladkach z kozim serem) bardzo pasuje do łososia, ale w razie braku tegoż, bądź niechęci do jego specyficznego smaku, można go pominąć. Masło za to powinno być jak najświeższe, jeśli więc występują jakiekolwiek wątpliwości, co do jakości gotowca ze sklepu, lepiej sklarować je własnoręcznie. I to od razu w większej ilości - bardzo przydaje się w kuchni.
Confit z łososia na szybko
zmodyfikowany przepis z Australian Gourmet Traveller, grudzień 2006
4-6 porcji na przystawkę
- 250 g filetów z łososia
- 180 g klarowanego masła* lub tyle, by przykryło rybę
- 1/2 średniej cebuli, pokrojonej w drobną kostkę
- 1 liść laurowy
- opcjonalnie: 2 łyżeczki Galliano lub Pernod
- sól i biały pieprz, do smaku
Filety oczyść dokładnie ze skóry oraz ciemnych części mięsa i sprawdź, czy nie zostały w nich ości. Jeśli filety są grube, przekrój je wzdłuż na cienkie płaty (najwyżej 1 cm).
Na niedużej patelni, na małym ogniu, rozgrzej 2 łyżki klarowanego masła i zeszklij na nim cebulę (nie rumień jej!). Dodaj resztę masła oraz liść laurowy, i podgrzewaj przez 3 minuty. Jeśli chcesz, dodaj Galliano, wymieszaj z masłem i zanurz w nim rybę. Tłuszcz powinien całkowicie przykrywać filety. Podgrzewaj jeszcze przez 1-2 minuty, po czym zdejmij patelnię z ognia, przykryj ją i odstaw na 10 minut, lub do momentu, kiedy mięso ryby zacznie się rozpadać pod lekkim naciskiem.
Wyjmij z masła liść laurowy (możesz go wyrzucić lub zachować do dekoracji confit) i filety. Filety poszarp widelcem, na jak najmniejsze kawałki (ale nie miażdż ich, tylko rozdzielaj włókna), dodaj sól i biały pieprz do smaku. Przecedź masło, cebulę dodaj do rozdrobnionej ryby i delikatnie wymieszaj.
Doprawionego łososia włóż do niedużego naczynia i wstaw do lodówki na kwadrans, żeby się dobrze schłodził. Masło też możesz wstawić do lodówki, do schłodzenia, ale uważaj, żeby całkiem nie stężało - powinno tylko zacząć gęstnieć. Schłodzoną rybę zalej gęstniejącym masłem (rzadkie spłynęłoby na dno naczynia). Utworzy ono na powierzchni dekoracyjną i jednocześnie ochronną warstwę.
Naczynie z confit wstaw ponownie do lodówki. Wyjmij je na 30 minut przed podaniem, żeby masło zmiękło.
Jeśli ryba będzie całkowicie przykryta masłem, można ją przechowywać w lodówce do tygodnia.
Podawaj z dobrym pieczywem. Pasują do niej kwaśne dodatki - kapary, korniszony, cząstki cytryny.
***
* Jak sklarować masło?
Masło rozpuść, w garnku lub na patelni. Podgrzewaj, na jak najmniejszym ogniu, zbierając łyżką tworzącą się na powierzchni pianę. Gdy piana przestanie się pojawiać, a rozpuszczone masło będzie złociste i przezroczyste (na dnie może się wytrącić biała substancja), zdejmij je z ognia i odstaw na kwadrans, żeby lekko przestygło. Następnie przelej do czystego naczynia, przez gazę (kilka warstw) lub filtr do kawy, żeby pozbyć się resztek zanieczyszczeń.
Z 250 g świeżego masła powinno zostać około 200 g sklarowanego.
Można je przechowywać w lodówce bardzo długo. Jest świetne do smażenia - szczególnie rzeczy, które chcemy ładnie przyrumienić - placuszków, ryb, ziemniaków. Pozostawia przyjemny maślany posmak, a ma wysoką temperaturę "dymienia", wyższą niż niejeden olej.

Bardzo fajna propozycja do pieczywa, z łososiem to musi być pyszne :)
OdpowiedzUsuńWygląda i brzmi fantastycznie!
OdpowiedzUsuńwspaniale wyglada!! musi byc przepyszne,a do klarowania masla zabieram sioe od roku-co najmniej.....hihi...musze to w koncu zrobic teraz przed swietami (do karpia sie przyda)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
Uwielbiam wszelkie confit.
OdpowiedzUsuńTwoje łososiowe biorę w ciemno.
Pyszności!
Fantastyczne połączenie moich ulubionych składników (masło klaruję regularnie i cenię jego wyjątkowe właściwości smakowo-zastosowawcze). Przepiękne zdjęcie dopełnia całości. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńFantastycznie wyglada, a ze wszystko, co rybne, lubie bardzo, taki confit zasmakowalby mi na pewno!
OdpowiedzUsuńAch, jak cudowie sie prezentuje! :)) Ja zabieram sie do confit z kaczki juz jakies pol roku i zabrac sie nie moge. Chyba bedzie mnie musial ktos zmobilizowac :)) A nastepne w kolejce bedzie to wlasnie confit z ryba :) Wyglada przepysznie.
OdpowiedzUsuńUsciski.
Kamila - jest, jest! I do tego proste jak drut, nic tylko zabrać się do produkcji :-)
OdpowiedzUsuńNobleva - dzięki :-)
Gosia - do smażenia kupuję zwykle dużą puszkę indyjskiego ghee, żeby zaoszczędzić czas i pieniądze. I do smażenia, to ze sklepu sprawdza się świetnie, ale tutaj potrzebne było super świeże. Do karpia przyda się na pewno, ryba smaży się na nim przepięknie!
Amber - to tak, jak ja :-) Z kaczym na czele.
Renia_t - dałaś nam powera do dalszych działań :-) Nie muszę chyba dodawać, że twoje zdjęcia zawsze oglądamy z przyjemnością?
Maggie - jeśli tylko łosoś i masło będą świeże, to nie ma prawa nie smakować.
Majka - :-) Confit z kaczki pewnie prędzej znajdę tu gotowe niż dostanę truchło do przerobienia. A marzy mi się pieczona kaczka...
Dziewczyno, tym confit to mnie naprawdę powaliłaś! CUDOWNE! A zdjęcie przepiękne! Jest w nim jakiś taki spokój i nie mogę się przestać zachwycać!
OdpowiedzUsuńAnno-Mario - ja tylko się dzielę dobrym przepisem, powalania nie było w planach :-)
OdpowiedzUsuńWitam, to ma być łosoś surowy?
OdpowiedzUsuńFilety - tak, surowe (i świeże!). A jeśli się niepokoisz, czy w tak krótkim czasie ryba się ugotuje, to tak, ugotuje się, pod warunkiem, że będzie cienko pokrojona, jak napisałam w przepisie - nie grubiej niż 1 cm, i całkowicie przykryta gorącym stopionym masłem. Wychodzi pyszna i soczysta, polecam :-)
OdpowiedzUsuń