niedziela, 1 kwietnia 2012

Jajka à la Benedict

Pytanie - jak nazywacie jajka w koszulkach, podawane na toście, z bekonem i sosem holenderskim? Do niedawna, żeby nie powiedzieć do wczoraj, mówiłam na nie jajka po benedyktyńsku. Ale zachciało mi się poszperać w książkach i necie. I co się okazuje? Terminem po benedyktyńsku/à la bénédictine określane są potrawy, w tym jajka, podawane z purée z solonego dorsza i ziemniaków. W przypadku jajek à la bénédictine dochodzą jeszcze trufle i sos śmietanowy (cytuję za Larousse Gastronomique). Trufle, ha! Nic dziwnego, że potrawa została zapomniana!

Jak w takim razie poprawnie nazwać jajka, o które pytałam? W oryginale eggs Benedict, podobno od nazwiska brokera, który, skacowany nieco, wpadł z rana do hotelu Waldorf w Nowym Jorku i zażądał na śniadanie takiego właśnie zestawu. Pomysł spodobał się tamtejszemu maître d'hôtel, danie zostało włączone do menu i... po ponad stu latach wciąż jest w obiegu. To zresztą tylko jedna z wersji wyjaśniających pochodzenie tej potrawy, ale całkiem zgrabna i prawdopodobna, więc pozwoliłam sobie ją przytoczyć (za Wikipedią).

Co w takim razie z polską nazwą, skoro po benedyktyńsku jest już zarezerwowane, zaś jajka Benedykta, przepraszam bardzo, ale kojarzą mi się zbyt dosłownie. Pozostają jajka à la Benedict. I tego będę się trzymać.





Jajka à la Benedict

po przepis na jajka à la Benedict zapraszamy teraz
na nasz nowy blog Magazyn Kuchenny:
http://www.magazynkuchenny.com/jajka-a-la-benedict/

18 komentarzy:

  1. Ja czasem robię podobne-wg ksiązki z kt.wzięlam przepis nazywają sie jajka w sosie Mornay.to beszamel z serem.ale sos holenderski chyba bedzie lzejszy.napewno wyprobuje twoje: danko)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paproszku, nie jestem pewna, czy holenderski będzie lżejszy, ale smaczny na pewno, więc polecam!

      Usuń
  2. No prosze, czlowiek uczy sie cale zycie - zawsze nazywalam je jajkami po benedyktynsku, ale od dzis uroczyscie obiecuje, ze przestane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie jajka, ale tez zawsze nazywałam je jajkami po benedyktyńsku :) Planuję zrobić w tym roku na wielkanocne śniadanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię ale bez sosu holenderskiego :) No i nie zawsze na muffinie bo w Polsce trudno o nie, a szkoda :)
    Dla mnie zawsze były jajkami po benedyktyńsku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzialeno, Fuchsia podała dzis na swoim blogu przepis na angielkie muffiny:

      http://kraina-szczesliwosci.blogspot.com/2012/04/english-muffins-bueczki-z-patelni.html

      Usuń
  5. jaka po benedyktyńsku! ależ one się u Ciebie pięknie prezentują.
    miałam raz niemiłą z nimi przygodę - zamówiłam w jednej z restauracji, wracając do domu z koncertu. i dostałam... ach, widok był paskudny. od tego moemntu zaprzestałam je zamawiać xp

    OdpowiedzUsuń
  6. Przecież nawet Bridget Jones nazywała je jajkami po benedyktyńsku, ona nie mogła się mylić :P

    A zresztą, nieważne jak się nazywają - z takim wyglądem no to jestem bezsilna i muszę się poczęstować ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyli nie byłam odosobniona w nazywaniu ich jajkami po benedyktyńsku i nawet Bridget znalazłą się w naszym gronie :-) I co z tym teraz zrobić? A, macie rację, nieważne jak się nazywają, ważne że są smaczne :-)

    Dziewczyny, dzięki za komentarze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie, nie ważne jak je nazwiemy - wyglądają rewelacyjnie i na pewno tak też smakują! Aż czuję ten smażony bekon... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja tez zawsze myslalam ,ze to jajka a'la Bennedykt, ups. Ale co tam, wyglądają pysznie, a mskują jeszcze lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Główkowałam, czy Benedict, czy spolszczony Benedykt i zdecydowałam, że na razie nie zaszkodzi trzymać się oryginału. Brakuje mi polskojęzycznych źródeł, które mogłyby rozwiać tego typu wątpliwości. A może są tylko jeszcze się na nie nie natknęłam?

      Usuń
  10. U mnie jajka 'w koszulkach' beda jutro, choc zdecydowanie nie w tradycyjnej 'benedyktowej' ;)) wersji :)

    Pozdrawiam swiatecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam coś spektakularnego i przepysznego :-)
      Uściski jeszcze świąteczne :-)

      Usuń
  11. Słyszałam o tych jajach i mam chęc je zrobić, tylko powiedz mi Bee, JAK ZGRAĆ CZASOWO - sos, opiekanie bułeczek, smażenie bekonu i robienie w kolejnyum garze jajek w koszulkach???? Przecięz to nie wykonalane, coś musi ucierpieć?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykonalne, Kingo, jak najbardzej wykonalne. Na przykład tak:

      - najpierw sos, bo w czasie jego robienia trudno się skupić na czymkolwiek innym i obie ręce są cały czas zajęte; no, można nastawić wodę na jajka w drugim garnku;

      - jak sos jest już ubity, zdejmujesz cały garnek z palnika i odstawiasz na bok; miska z sosem zostaje na garnku, który będzie jeszcze ciepły przez jakiś czas i utrzyma temperaturę sosu;

      - woda na jajka powinna się już zagotować - robisz jajka;

      - jajka dochodzą przez 4 minuty; masz czas na rozgrzanie patelni, najlepiej dwóch: na jednej opiekasz pieczywo, na drugiej podsmażasz bekon; jeśli masz jedną patelnię - najpierw pieczywo, potem bekon;

      - wyjmujesz jajka, osuszasz; pieczywo i bekon powinny być już gotowe lub prawie gotowe - jak będą, teraz wystarczy złożyć wszystko do kupy :-)

      Wersja druga: jajka można zrobić przed sosem, gotować o minutę krócej i potem ogrzać, wkładając na minutę do gorącej wody, gdy sos, muffiny i boczek będą już gotowe.

      Wersja trzecia: zaangażować pomocnika :-)

      Usuń
    2. Zapomniałam o jednym - przygotowanie sobie wszystkich składników, odmierzonych, zanim zabierzemy się do gotowania bardzo pomaga organizacyjnie!

      Usuń