Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty

Krokiety z kalafiora i czosnkowy sos aïoli

Pewnie nie ja jedna mam słabość do rzeczy smażonych. Na pewno nie ja jedna, bo inaczej frytki by się tak dobrze nie sprzedawały. I chipsy. Że nie wspomnę o kotlecie schabowym, który mimo złej prasy, pozostaje sztandarowym daniem kuchni polskiej. Jak dla mnie, najlepszy jest panierowany. A jeśli nie kotlet, to może krokiet? Wypatrzyłam na dziś krokiety z kalafiora i ziemniaków, z dodatkiem sera i dużej ilości natki pietruszki. Można uspokoić sumienie, zaliczyć na obiad warzywa i sporą dawkę witaminy C, a przy okazji zaspokoić apetyt na coś apetycznie przysmażonego.

Kliknij tutaj, żeby zobaczyć przepis oraz komentarze.







Czytaj dalej »

Nadziewane roladki z bakłażana

Bakłażan to warzywo, które zwykle pomijam robiąc codzienne zakupy, na korzyść tych, które wymagają mniejszego nakładu pracy przy przygotowywaniu. Żeby go kupić, muszę najpierw trafić na przepis, który do mnie "przemówi". Ale jeszcze się tak nie zdarzyło, żebym była z jakiegoś bakłażanowego dania niezadowolona i to bez względu na to, ile czasu zabrało mi jego gotowanie.

Na te roladki również trzeba go sobie trochę zarezerwować. To ta zła wiadomość. Dobra jest taka, że całość można przygotować dużo wcześniej przed planowanym podaniem, bo roladki równie dobrze, jak na ciepło, smakują na zimno. Nie wiem, czy nie lepiej. Oceńcie to sami.




Nadziewane roladki z bakłażana

po przepis na roladki z bakłażana
Czytaj dalej »

Czosnkowe grzyby z patelni

Czy mi się dobrze wydaje, że już za chwileczkę, już za momencik zacznie się sezon na grzyby? Jeśli się nie mylę kurki chyba są? Ja na grzybobranie wybieram się raczej do sklepu niż do lasu, ale i tak udaje się czasem upolowac całkiem ładne osobniki. Moje ostatnie zbiory składały się ze świeżych shiitake, boczniaków i małych jędrnych pieczarek - mieszanki takiej akurat, żeby zrobić z niej hiszpańskie grzyby w czosnkowym sosie. Idealne do wyjadania prosto z patelni, a jedyny dodatek jakiego potrzebują, to kawałek chrupiącej bagietki, żeby było czym wymiatać sos.

Jedliście je już? Nie? To na co czekacie?!



Grzyby z patelni z czosnkiem i sherry
Setas al ajillo
wg przepisu z magazynu Dish październik/listopad 2008
4-6 porcji na przystawkę

  • 1/4 szklanki oliwy
  • 1 łyżka masła
  • 1/2 kg świeżych grzybów, najlepiej mieszanych, ale mogą być same pieczarki
  • 4 ząbki czosnku, pokrojonego w plasterki
  • 1 łyżeczka świeżego rozmarynu, drobno posiekanego
  • 1/2 szklanki sherry, wytrawnego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • opcjonalnie: 1/4 łyżeczki chili w płatkach
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
  • sól morska i świeżo mielony pieprz, do smaku
  • 3 łyżki natki pietruszki, posiekanej

Grzyby oczyść, jeśli trzeba przytnij im trzonki. Małe sztuki zostaw w całości, większe pokrój na połówki lub ćwiartki.

Na dużej patelni rozgrzej oliwę, gdy będzie gorąca dodaj do niej masło. Smaż grzyby - partiami, jeśli nie mieszczą się wszystkie na raz na patelni. Gdy zaczną mięknąć, po 2-3 minutach, dodaj czosnek oraz rozmaryn, smaż, mieszając, jeszcze przez 30 sekund. Dodaj resztę składników: sherry, sok cytrynowy, chili (jeśli chcesz) oraz wędzoną paprykę. Dopraw solą i pieprzem i duś, aż grzyby zmiekną. Na koniec wymieszja z natką pietruszki.

Podawaj ze świeżym, chrupiącym pieczywem.
Czytaj dalej »

Pieczone ziemniaki z kminem

Ponieważ, jak się okazuje, że nie samym ryżem człowiek żyje, nawet w Chinach.

Nie planowałam dodawania tego przepisu do chińskiej akcji, chciałam po prostu wypróbować nowy sposób na pieczone ziemniaki. Bo, chociaż nalazłam je na blogu skupiającym się na chińskiej kuchni, ich chińskość nie od razu była dla mnie oczywista. Wyglądały mi raczej na coś z Bliskiego niż Dalekiego Wschodu i ratowała je jedynie obecność pieprzu syczuańskiego. Jednak, gdy tylko wymieszałam przyprawy, w kuchni zapachniało... Syczuanem. I to tak intensywnie, że poczułam się, jakbym znowu stała w kolejce po chińską pizzę na głównym placu w Chongqing.

Chińską pizzą nazywaliśmy placek z płaskiego chlebka, posmarowany pastą o dokładnie takim smaku, jak mieszkanka przyprawowa do dzisiejszych ziemniaków i posypany suszonym mięsem w postaci cienkich nitek (rousong/pork floss). Chętnych na placki było zawsze tylu, że przed sklepikiem wiecznie stała długaśna kolejka i sprzedawano je po jednym na osobę. Kosztowały tyle co nic, jeśli dobrze pamiętam, dwa i pół juana. Były bardzo aromatyczne i zawsze prosto z pieca - gorące i chrupiące

Jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście pieprzu syczuańskiego, przygotujcie się na małą niespodziankę. Pieprz ten, po rozgryzieniu, daje przejściowe uczucie odrętwienie języka i ust, troszkę podobne do tych, jakich doświadczamy jedząc na sucho oranżadę w proszku (chyba powinnam napisać: doświadczaliśmy, ktoś jeszcze pamięta oranżadę w proszku?). A smakuje cytrusowo i egzotycznie.

Dla spragnionych większej ilości informacji o kuchni syczuańskiej, artukuł w starej, dobrej Pinezce:

Nakarmić smoka, czyli kuchnia syczuańska (klik)




Pieczone ziemniaki z kminem i pieprzem syczuańskim
wg przpisu z bloga Out to Lunch with @Madame Huang
2-3 porcje

  • 1/2 kg młodych ziemniaków, niedużych
  • 3 łyżki oleju
  • 1 zielona cebulka, drobno posiekana
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka pieprzu syczuańskiego, uprażonego i utłuczonego
  • 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka mielonego chili
  • 1 łyżeczka świeżego imbiru, drobno posiekanego
  • 1-2 łyżeczki soli morskiej
  • do posypania: zielona cebulka i/lub świeża kolendra

Ziemiaki wyszoruj porządnie (nie obieraj!). Wrzuć je do garnka z wrzącą wodą i podgotuj na pół miękko, jakieś 10 minut od ponownego zawrzenia wody.

Rozgrzej piekarnik do 175˚C.

Podgotowane ziemniaki wyłóż na blachę i wymieszaj z olejem. Może się wydawać, że oleju jest nieco za dużo w stosunku do ziemniaków - cóż, Chińczycy lubią tłuszcz! Wymieszaj wszystkie przyprawy: zieloną cebulkę, czosnek, pieprz syczuański, kmin, chili, imbir z - na początek - jedną łyżeczką soli*. Mieszanką posyp ziemniaki i wstaw je do nagrzanego piekarnika.

Piecz przez 15-20 minut, aż ziemniaki lekko się przyrumienią. W trakcie pieczenia przemieszaj je 2-3 razy, żeby były równomiernie przypieczone i obtoczone w przyprawach.

Przed podaniem posyp posiekaną zieloną cebulką lub kolendrą, albo użyj obu.

*Jeśli ziemniaki będziesz podawać do piwa - możesz je mocniej posolić, ale na wszelki wypadek, dopiero po upieczeniu i spróbowaniu.


***

Przepis dodaję do akcji Kuchnia Chińska 
prowadzonej przez Pannę Malwinnę

(Kuchnia chińska 2012-ZAPROSZENIE
Czytaj dalej »

Harissa

Kiedy po raz kolejny nie mogłam nigdzie dostać harissy, postanowiłam zrobić ją sobie sama. Pasta ta jest banalnie prosta w wykonaniu i, o ile do miksowania papryczek użyje się malaksera, także szybka (nie wliczam czasu, kiedy papryczki się moczą w wodzie). Niewielką ilość pasty praktyczniej jest jednak utrzeć w moździerzu. Ja miałam o tyle utrudnione zadanie, że koreańskie suszone chili ma diabelnie twardą skórę, której musiałam się pozbyć przed przerobieniem papryczek na pastę.

Domowej roboty harissa ma przewagę nad kupną przynajmniej pod jednym względem. Można dobrać stopień jej ostrości do osobistych upodobań, wybierając mniej lub bardziej ostrą paprykę, albo mieszając kilka jej odmian. Można też zredukować jej ostrość przez pozbycie się nasion, całkowicie lub częściowo. Należy jednak pamiętać, że używa się jej w niewielkich ilościach, jako przyprawy lub dodatku, więc powinna mieć swoją moc.

Z morza przepisów na harissę, wybrałam ten podstawowy, z dodatkiem wyłącznie czosnku, soli i oliwy, jako najbardziej uniwersalny w zastosowaniu. Można go jednak wzbogacić o kolendrę, świeżą lub w ziarnach, kmin, miętę lub inne przyprawy.

Harissa znakomicie sprawdza się jako dodatek do baraniny, sosu pomidorowego, wymieszna z ryżem lub kuskusem. Na blogu wystąpiła dotychczas w dipie marchewkowym, ale niedługo pojawi się więcej przepisów z jej udziałem.




Harissa
przepis z książki From Tapas to Meze/Joanne Weir
wychodzi około 1/3 szklanki

  • 50 g suszonej czerwonej papryczki chili
  • 1 mały ząbek czosnku
  • duża szczypta soli
  • 1 łyżeczka oliwy + więcej do zalania pasty

Papryczki zalej wodą w garnku i zagotuj. Pogotuj pod przykryciem około 2 minut i odstaw na 1 godzinę. Dobrze jest czymś przycisnąć papryczki, np. talerzykiem, tak by były cały czas zanurzone w wodzie.

Po godzinie odcedź papryczki z wody na sitku. Odkrój ogonki, a resztę papryczek pokrój na mniejsze kawałki i utrzyj na pastę w moździerzu lub zmiel w malakserze, z dodatkiem soli i czosnku. Pod koniec ucierania wymieszaj z łyżeczką oliwy.

Jeśli chcesz uzyskać mniej ostrą pastę, przed ucieraniem usuń część lub całość nasion.

Pastę przechowuj w lodówce, zalaną oliwą. Oliwa powinna całkowicie zakrywać pastę.
Czytaj dalej »

Sałatka z kaszą jęczmienną i rukolą

Do obiadu miał być kuskus. Ale gdy kurczak czekał już tylko na wrzucenie na patelnię, okazało się, że kuskusu nie ma. Skończył się. Wyszedł. Ziemniaków było za mało, ryżu w tym tygodniu mieliśmy już dosyć, a makaron nie pasował. Za kilkoma torbami mąki i cukru wygrzebałam napoczętą paczkę kaszy jęczmiennej. I to organicznej :-) No tak, parę miesięcy temu miałam ochotę na krupnik. O ile swieże małże, krewetki i ośmiornice mogę kupić w sklepiku za rogiem, to znalezienie kaszy przysparza mi nieco trudności. Na szczęście czasem bywa na stoiskach z żywnością organiczną.

Przepis i komentarze na nowym blogu (klik)




Czytaj dalej »
Copyright © 2014 z magazynu , Blogger