Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona cebulka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona cebulka. Pokaż wszystkie posty

Smażony ryż z jajkiem

To trzeci już przepis na smażony ryż na blogu. I na pewno nie ostatni, bo to tak wdzięczne, a zarazem proste danie, że aż się prosi o częste powtórki. Odgrzewanie resztek gotowanego ryżu razem z dowolnymi produktami z naszej lodówki, często również będącymi resztkami, musiał się sprawdzić. Jest oczywisty, prosty i daje zaskakująco dobre rezultaty.

Niektóre wersje smażonego ryżu okazały się być tak smaczne, że weszły na stałe do światowego kanonu kulinarnego. Na przykład chiński yeung chow, bez którego nie obędzie się menu żadnej chińskiej restauracji, szczególnie poza Chinami ;-) Dzisiejszy ryż z jajkiem przypomina zresztą mocno uproszczoną wersję yeung chow i jest dobry na początek przygody ze smażonym ryżem. Jeśli zapamiętacie ten przepis, a nie jest to trudne, zważywszy na krótką listę składników, będziecie mogli dodawać do niego różne smakowite śmieci i wyczarowywać coraz to nowe jego warianty.

Przepis i komentarze (klik)





Czytaj dalej »

Pieczone ziemniaki z kminem

Ponieważ, jak się okazuje, że nie samym ryżem człowiek żyje, nawet w Chinach.

Nie planowałam dodawania tego przepisu do chińskiej akcji, chciałam po prostu wypróbować nowy sposób na pieczone ziemniaki. Bo, chociaż nalazłam je na blogu skupiającym się na chińskiej kuchni, ich chińskość nie od razu była dla mnie oczywista. Wyglądały mi raczej na coś z Bliskiego niż Dalekiego Wschodu i ratowała je jedynie obecność pieprzu syczuańskiego. Jednak, gdy tylko wymieszałam przyprawy, w kuchni zapachniało... Syczuanem. I to tak intensywnie, że poczułam się, jakbym znowu stała w kolejce po chińską pizzę na głównym placu w Chongqing.

Chińską pizzą nazywaliśmy placek z płaskiego chlebka, posmarowany pastą o dokładnie takim smaku, jak mieszkanka przyprawowa do dzisiejszych ziemniaków i posypany suszonym mięsem w postaci cienkich nitek (rousong/pork floss). Chętnych na placki było zawsze tylu, że przed sklepikiem wiecznie stała długaśna kolejka i sprzedawano je po jednym na osobę. Kosztowały tyle co nic, jeśli dobrze pamiętam, dwa i pół juana. Były bardzo aromatyczne i zawsze prosto z pieca - gorące i chrupiące

Jeśli jeszcze nigdy nie próbowaliście pieprzu syczuańskiego, przygotujcie się na małą niespodziankę. Pieprz ten, po rozgryzieniu, daje przejściowe uczucie odrętwienie języka i ust, troszkę podobne do tych, jakich doświadczamy jedząc na sucho oranżadę w proszku (chyba powinnam napisać: doświadczaliśmy, ktoś jeszcze pamięta oranżadę w proszku?). A smakuje cytrusowo i egzotycznie.

Dla spragnionych większej ilości informacji o kuchni syczuańskiej, artukuł w starej, dobrej Pinezce:

Nakarmić smoka, czyli kuchnia syczuańska (klik)




Pieczone ziemniaki z kminem i pieprzem syczuańskim
wg przpisu z bloga Out to Lunch with @Madame Huang
2-3 porcje

  • 1/2 kg młodych ziemniaków, niedużych
  • 3 łyżki oleju
  • 1 zielona cebulka, drobno posiekana
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka pieprzu syczuańskiego, uprażonego i utłuczonego
  • 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka mielonego chili
  • 1 łyżeczka świeżego imbiru, drobno posiekanego
  • 1-2 łyżeczki soli morskiej
  • do posypania: zielona cebulka i/lub świeża kolendra

Ziemiaki wyszoruj porządnie (nie obieraj!). Wrzuć je do garnka z wrzącą wodą i podgotuj na pół miękko, jakieś 10 minut od ponownego zawrzenia wody.

Rozgrzej piekarnik do 175˚C.

Podgotowane ziemniaki wyłóż na blachę i wymieszaj z olejem. Może się wydawać, że oleju jest nieco za dużo w stosunku do ziemniaków - cóż, Chińczycy lubią tłuszcz! Wymieszaj wszystkie przyprawy: zieloną cebulkę, czosnek, pieprz syczuański, kmin, chili, imbir z - na początek - jedną łyżeczką soli*. Mieszanką posyp ziemniaki i wstaw je do nagrzanego piekarnika.

Piecz przez 15-20 minut, aż ziemniaki lekko się przyrumienią. W trakcie pieczenia przemieszaj je 2-3 razy, żeby były równomiernie przypieczone i obtoczone w przyprawach.

Przed podaniem posyp posiekaną zieloną cebulką lub kolendrą, albo użyj obu.

*Jeśli ziemniaki będziesz podawać do piwa - możesz je mocniej posolić, ale na wszelki wypadek, dopiero po upieczeniu i spróbowaniu.


***

Przepis dodaję do akcji Kuchnia Chińska 
prowadzonej przez Pannę Malwinnę

(Kuchnia chińska 2012-ZAPROSZENIE
Czytaj dalej »

Placuszki warzywne z krewetkami

Click here for RECIPE in ENGLISH

Idę za ciosem i dalej wałkuję warzywne przepisy. Po zimie mam taki apetyt na świeże jarzyny, że nie przepuszczę żadnej zielonej nowalijce! Biorę co jest i niecierpliwie wypatruję kolejnych. Dzisiaj będą więc warzywne placuszki z podobnym zestawem chrupiących  składników, co w wiosenym makaronie. Plus kilka krewetek do kompletu - bardzo ładnie uzupełniają się z warzywami, smakowo i teksturą. A do placuszków - kwaskowaty sos jogurtowy. No kto się oprze takiemu zestawowi? Na pewno nie ja!



Warzywne placuszki z krewetkami i sosem jogurtowym
lekko zmodyfikowany przepis z magazynu Dish # 32
przekąska dla 4 osób

  • 300 g małej cukinii (bez nasion)
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • 1 szklanka zielonej fasolki, pokrojonej w plasterki*
  • 200 g szparagów, pokrojonych w plasterki
  • 3-4 zielone cebulki/dymki, pokrojone w plasterki
  • 200 g krewetek, surowych, obranych, oczyszczonych i posiekanych
  • 3 jajka
  • 3/4 szklanki mąki
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 1/4 szklanki mięty, posiekanej
  • skórka z 1 cytryny, drobno starta
  • sól i pieprz, do smaku
  • oliwa + masło, do smażenia

Cukinię zetrzyj, razem ze skórką, na tarce o dużych oczkach. Wymieszaj z solą, przełóż na sitko i zostaw na 20-30 minut. Po tym czasie dobrze odciśnij z soku (najefektywniej odciśnie się w kawałku gazy lub ściereczce).

Odciśniętą cukinię wymieszaj w misce z fasolką, szparagami, zieloną cebulką i krewetkami.

W osobnej misce ubij jajka i mąkę na gładkie ciasto. Do ciasta dodaj proszek do pieczenia, czosnek, miętę i skórkę cytrynową. Ciasto dodaj do warzyw, wymieszaj dobrze i dopraw solą i pieprzem.

Na sporej patelni rozgrzej mieszaninę oliwy z masłem - tłuszcz powinien tworzyć na patelni dość grubą warstwę. Smaż nieduże placuszki (z ok. 2 łyżek ciasta każdy) partiami, na małym ogniu, po 2-3 minuty z każdej strony, dopóki się nie zrumienią i nie dosmażą w środku.

Jeśli chcesz podać wszystkie placki na raz, te już usmażone trzymaj w ciepłym piekarniku.

Z tej ilości ciasta wyszły mi 24 placuszki.

Podawaj z sosem jogurtowym.

* W oryginalnym przepisie był to drobny zielony groszek. Ponieważ miałam tylko duży (za duży do placków), wymieniłam go na pokrojoną fasolkę.


***


Sos jogurtowy

  • 1 szklanka gęstego naturalnego jogurtu (np. greckiego)
  • skórka starta z 1 cytryny
  • 1 łyżka soku z cytryny (lub do smaku)
  • 1/2 łyżeczki papryki
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  • 1 ząbek czosnku, drobno posiekany lub starty na pastę
  • 2 łyżki mięty, posiekanej

Wszystkie składniki sosu wymieszaj w miseczce. Dopraw solą i pieprzem do smaku.

***

Przepis dodaję do akcji
Sezon na szparagi

Czytaj dalej »

Rybne kotlety z salsą pomidorową

Dawno nie udało mi się zrobić tak dobrego i taniego jednocześnie obiadu. W roli głównej wystąpiły rybno-ziemniaczane kotlety, a raczej kotleciki, bo ulepiłam dosyć małe. Przepisów na takie kotlety widuję mnóstwo, ale te urzekły mnie dodatkami - pięknie kolorową salsą z pomidorów, kaparów i czerwonej cebuli oraz smakowym majonezem. W oryginale był to majonez czosnkowy, ale ponieważ miałam ochotę na jeszcze pikantniejsze towarzystwo dla delikatnych kotletów, wymieniłam go na majonez z dodatkiem harissy.

Składniki na takie kotlety - ziemniaki, puszkę tuńczyka, cebulę, jajko i musztardę, pewnie każdy ma w domu. Problem może być z dostaniem panko, czyli japońskiego odpowiednika tartej bułki, który bardzo lubię, bo daje wyjątkowo chrupiącą panierkę. W tym wypadku można spokojnie użyć zwykłej tartej bułki.

Kotlety te są również bardzo dobre na zimno.




Kotlety z tuńczyka i ziemniaków z salsą pomidorową z kaparami
lekko zmodyfikowany przepis z kawiarni El Mirage/Melbourne opublikowany przez delicious/Australia, 2008
2-3 porcje (10 sztuk)


kotlety:

  • 250 g (1 szklanka) ugotowanych, tłuczonych ziemniaków (mogą być z poprzedniego dnia)
  • 200 g tuńczyka z puszki, osączonego z oleju i rozdrobnionego widelcem
  • 1 łyżka pełnoziarnistej musztardy
  • 1 łyżka majonezu
  • 3/4 szklanki zmielonej bułki
  • 1/4 cebuli, drobno posiekanej
  • 1 jajko, rozmącone
  • sól i pieprz, do smaku
  • do panierowania: mąka i panko/bułka tarta
  • do smażenia: olej z oliwą (1:1)

pikantny majonez:

  • 2 łyżki majonezu
  • 1/2 łyżeczki harissy
  • 1/2 łyżeczki soku z cytryny 

pomidorowa salsa:

  • 2 średnie pomidory, pokrojone w drobną kostkę
  • 1/4 czerwonej cebuli, pokrojonej w drobną kostkę
  • 2 zielone cebulki/dymki, ze szczypiorem, drobno pokrojone
  • 1 łyżka natki pietruszki, grubo posiekanej
  • 2 łyżki kaparów, jeśli są duże - posiekanych
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka soku z cytryny

W misce wymieszaj - gotowane ziemniaki z tuńczykiem, musztardą, majonezem, zmieloną bułką, cebulą i połową rozmąconego jajka. Dopraw solą i pieprzem do smaku, wyrób na jednolitą masę i uformuj 10 niedużych kotlecików. Kotlety obtaczaj najpierw w mące, natępnie w jajku (reszta rozmąconego, możesz dodać łyżkę mleka lub wody) i tartej bułce lub panko.

Na patelnię wlej dość grubą warstwę oleju zmieszanego pół na pół z oliwą. Rozgrzej  na średnim ogniu i smaż panierowane kotlety po 3-4 minuty z każdej strony, do zrumienienia. Odłóż na kratkę.

Wymieszaj majonez z harissą i sokiem cytrynowym.

Połącz wszystkie składniki pomidorowej salsy.
Nie trzeba do niej dodawać soli - kapary są wystarczająco słone.

Kotlety posyp pomidorową salsą i podaj z pikantnym majonezem i kawałkiem cytryny.
Czytaj dalej »

Indyjskie ziemniaki

Ciekawa sprawa, że największą ochotę na potrawy rodem z Indii, kraju jakby nie było ze zdecydowaną przewagą ciepłego klimatu, zaczynam mieć dopiero, gdy na zewnątrz robi się chłodniej. Na samą myśl o ciężkim od przypraw curry z jagnięciną, robi mi się teraz ciepło i błogo. Na ugotowanie porządnego indyjskiego curry trzeba jednak poświęcić trochę czasu, natomiast to danie przygotowuje się stosunkowo szybko, szczególnie że ziemniaki można podgotować wcześniej. Dzięki sporej ilości aromatycznych przypraw (od razu się przyznaję - dodałam kilka i zwiększyłam ich ilość  w stosunku do oryginalnego przepisu), smakiem nie ustępują bardziej wyrafinowanym potrawom. Nie będę nikogo namawiać, żeby zużył tyle chili, ile sugeruję w przepisie, ba, można je w ogóle opuścić. Ale nie żałujcie imbiru i innych przypraw, bo to one zmieniają zwykłe odsmażane ziemniaki w egzotyczny i smaczny obiad. 

Przepis na indyjskie ziemniaki z jajkiem sadzonym znajdziesz na nowym blogu (klik)



Czytaj dalej »
Copyright © 2014 z magazynu , Blogger